Menu Zamknij

Mocne otwarcie Polaków – FIVB WT Finals Hamburg

Witam wszystkich. Wczoraj zaczęły się rozgrywki finałowe turnieju z cyklu World Tour. Miejsce spotkań to, jak zaznaczałem w poprzednim wpisie, Hamburg, a sam turniej potrwa do niedzieli. Dwie męskie pary z naszego kraju dostały się do najlepszej dziesiątki, a ciekawostką jest udział wyłącznie europejskich duetów na tym etapie. Dobra nie przedłużając poniżej mamy podział na grupy. Najlepsze drużyny z obu grup awansują bezpośrednio do półfinałów, natomiast drugie i trzecie miejsca będą grały ze sobą o wejście do półfinałów. Jest o co grać, gdyż zwycięski team otrzyma 150 tysięcy dolarów. Jak poszło w otwarciu naszym duetom? Częściowo wiecie po tytule, a po resztę zapraszam w głąb artykułu.

Kto wygra?

Faworytami są oczywiście Norwedzy Mol/Sorum. Ostatnie trzy duże turnieje, w których wzięli udział kończyli ze złotymi krążkami na szyjach, więc to po nich oczekuje się złota. W dobrej formie jest nasz polski duet Fijałek/Bryl. W Wiedniu zajęli drugie miejsce przegrywając ze wspomnianymi Norwegami, a w Moskwie dotarli do ćwierćfinałów. Tradycyjnie Łotysze Samoilovs i Smedins będą mieli chrapkę na dobry wynik i są w stanie coś ugrać. Zakończony parę dni temu turniej w Moskwie wygrali, podobnie jak inny czterogwiazdkowy turniej w Espinho. Te trzy pary z pewnością są największymi faworytami. Niektórzy powiedzą, że Fijałek i Bryl są w tym zestawieniu trochę na wyrost, ale to w końcu moja opinia ;-). Kantor/Łosiak przez długi okres byli liderami światowego rankingu i mimo, że z formą u nich na bakier w ostatnim czasie, to nie należy ich lekceważyć. Równie groźna jest inna łotewska para Plavins/Tocs oraz doświadczeni Herrera i Gavira.

Kantor/Łosiak – Stoyanovskiy/Velichko (Rosja)  2-0 (21:18, 21:16)

Pierwszego seta dość ciężko mi się oglądało. Spora liczba błędów zarówno na zagrywce, jak i w ataku po obu stronach. Trzeba jednak przyznać, że zobaczyliśmy wiele punktów zdobytych serwisem. Początek wyrównany, lecz później odskoczyliśmy. Niebezpiecznie zrobiło się w końcówce, gdyż Rosjanie odrobili straty i nagle zrobiło się po 18. Seta skończyli Rosjanie przebiciem w aut.

W drugiego seta lepiej weszli nasi rywale, ale nie mogli odskoczyć, ponieważ popełniali błędy w ataku.  Z drugiej strony, Polacy ograniczyli liczbę popełnianych błędów i zaczęli lepiej bronić, przez co w drugiej części seta uciekli rywalom i pewnie sięgnęli po pierwsze zwycięstwo.

Fijałek/Bryl – Brouwer/Meeuwsen (Holandia) 2-1 (21:16, 19:21, 15:9)

Od początku do końca pierwszy set przebiegał pod nasze dyktando. Ani razu nie straciliśmy prowadzenia i sukcesywnie graliśmy swoje. Polska para robiła to co można było zauważyć od kilku rozgrywek, czyli mocno grali zagrywką. Ten element jest bez wątpienia ich mocną stroną i w tym secie jak i całym meczu przyniósł więcej dobrego niż złego. W połowie seta uciekliśmy na 6 oczek (17:11) i było po secie.

Drugi set był dość specyficzny. Punkty padały seriami. Najpierw Holendrzy zdobyli prowadzenie (1:3), później my robimy (5:3) i następnie 9:5. W tej odsłonie oglądaliśmy więcej błędów i po pewnym czasie z trzypunktowego prowadzenia w środkowej części seta zrobiło się 13:15. Holendrzy dowieźli do końca ten wynik.

Początek tie-breaku to festiwal punktowych zagrywek po naszej stronie, który ustalił przebieg tej partii (5:1). Do świetnej zagrywki dodajmy błędy rywali i mamy pewną wygraną.

Kilka słów od Grzegorza po pierwszym zwycięstwie.

Fijałek/Bryl – Mol/Sørum (Norwegia) 0-2 (18:21, 16:21)

Rewanż za mecz finałowy z Major Series w Wiedniu. Wtedy zdecydowanie lepsi okazali się młodzi Wikingowie z Norwegii. Jeśli siądzie Polakom zagrywka, to będą w stanie nawiązać równą walkę, w przeciwnym razie wygrana raczej powędruje do Norwegów(Przedmeczowa opinia).

Gramy na remis, ale martwią trzy popsute zagrywki  (6:6). Do połowy seta jest mniej więcej równo, lecz w pewnym momencie dzięki blokowi Mola rywale uciekają nam na cztery oczka (11:15),  i zaczyna się robić ciężko. Kilka głupich błędów na zagrywce i niezrozumiała przeze mnie koncepcja serwowania w Mola (większość seta) pozwoliły Norwegom na zwycięstwo. Mimo wszystko przyjemnie się oglądało.

Niestety po bloku Mola Norwedzy już we wczesnej fazie obejmują trzypunktowe prowadzenie (3:6). W sumie przez całego seta tempo dyktuje para Mol/Sørum, okazjonalnie dając nam szanse na nadgonienie wyniku dzięki błędom serwisowym. W środku seta przestaliśmy ryzykować serwisem i po prostu graliśmy częściej na Søruma, ale to nie wystarczyło, aby zwyciężyć. Ogólnie zagrywka nie siedziała obu duetom i nie ma co tutaj doszukiwać się powodów przegranej. Graliśmy solidnie, ale Mol w bloku zrobił to czego Bryl nie dał rady. 5 do 1 jeśli chodzi na o ten element dla Norwegi.

Kantor/Łosiak – Samoilovs/Smedins (Łotwa) 2-0 (21:17, 21:18)

No, no, no. Zaczęło się jak w bajce. 4:0 na starcie i Łotysze proszą o czas. Nie radzą sobie Łotysze z naszą zagrywka i kombinacyjną grą. Popełniają błędy i tracą pięć oczek (4:9). Duża liczba błędów własnych pozwoliła dojść Łotyszom na trzy punkty (12:15) i Polacy poprosili o czas. Po tej przerwie dostaliśmy porządnego kopa energii i pomimo pościgu Samoilovsa i Smedinsa wygraliśmy seta.

Świetnie w bloku rozpoczął Kantor. To za sprawą jego gry szybko objęliśmy prowadzenie 5:2 na zmianie stron. Widać w tym spotkaniu piękną grę kombinacyjną, o której wspominał Łosiak. Przyjemnie się ogląda Polaków w akcji. Szybkie piłki grane na skrzydło są niewygodne nawet dla takich „kotów” jakimi są  Samoilovs i Smedins. Po autowym ataku Łosiaka na czystej siatce Polacy poprosili o przerwę, gdyż przewaga stopniała do dwóch oczek (14:12). Smedins w ataku i Samoilovs w bloku, mamy remis. Punktowa zagrywka Łosiaka daje dwa punkty przewagi (18:16). Mimo walki Łotyszy wygrywamy po ataku Łosiaka. Przeciwnicy popełnili tylko 5 błędów przy 12 naszych, lecz w końcowym rozrachunku nie miało to znaczenia. Widowiskowy mecz w wykonaniu Łosiaka i Kantora.

 

Pozostałe wyniki
Grupa A

Samoilovs/Smedins – Nicolai/Lupo 1-2 ( 21:16, 14:21, 10:15)

Thole/Wickler – Stoyanovskiy/Velichko 2-0 (21:19, 21:11)

Grupa B

Herrera/Gavira – Plavins Tocs 1-2 ( 32:34, 21:17, 12:15)

Brouwer/Meeuwsen – Herrera/Gavira 2-0 (22:20, 23:21) 

Please follow and like us:
Posted in Siatkówka plażowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.