Menu Zamknij

Arrivederci Italia: W 25 minut do półfinału, Kubiak nie czuje respektu

To tyle, jeśli chodzi o MŚ dla Włochów. Kombinowali z tą drabinką i przekombinowali. Po raz kolejny wygrało piękno siatkówki. Z racji tego, że Włosi nie mogli stracić seta w tym spotkaniu zapowiadali, że rzucą się na nas od samego początku nie dając najmniejszych szans. Szczekali, szczekali lecz nic nie gryźli. Jakby się zastanowić to co innego mogliby prasie powiedzieć? Dobra przejdźmy może do samego spotkania, albo jak to powiedział po meczu Grzegorz Łomacz, do dwóch spotkań tego wieczoru.

25:14 czyli jak odebrać chęć do gry rywalom

Set jak na aktualnych mistrzów świata przystało. Jako zespół tylko w tym secie mieliśmy 6 punktowych bloków i ograniczyliśmy włoski atak do śmiesznych 29%. Do momentu wejścia Fabiana Drzyzgi w pole serwisowe gra była na styku, ale gdy wszedł to zagrywał do wyniku 14:8 co ustawiło seta. Poza świetną grą praktycznie całej drużyny na szczególną pochwałę zasługuje nasz kapitan Michał Kubiak. To co odróżnia dobrych graczy od świetnych to właśnie branie odpowiedzialności w trudnych chwilach. Michał ma taki instynkt siatkarskiego zabójcy. Skończył kilka niewygodnych piłek, zablokował Ivana „Groźnego” Zaytseva i postraszył zagrywką. Set idealny w jego wykonaniu. Wydaje mi się, że takim podsumowaniem jego gry w pierwszym secie było wyblokowanie w pojedynkę Osmanego i potem skończenie potężnym atakiem z lewego skrzydła.

II set: Nowy mecz

Gdy wiadome było, że mamy półfinał Vital Heynen zdecydował  wpuścić naszych zmienników na plac. Od tego momentu można powiedzieć, że mamy nowe spotkanie. Tutaj nie będę się wdawał w szczegóły. Na początku naszych przyjmujących  zjadła trema, lecz potem było lepiej. Włoski szkoleniowiec przez długi czas trzymał tę samą szóstkę na boisku, po której widać było brak chęci do gry. Smutne uczucie gdy wiesz, że to koniec turnieju dla twojego zespołu, a mimo to jesteś zobligowany do dalszej gry. Widać to było po Ivanie i Osmanym. Juantorena to chyba jedyny wyróżniający się gracz po stronie włoskiej, który rozpoczął to spotkanie. Niewiele brakowało, a nasi by wygrali piątego seta… było przecież 8:6 na zmianie stron.

Najważniejsze, że za kilkanaście godzin zagramy z USA o finał. Amerykańskie gwiazdy są bardziej wypoczęte przed tym meczem, ale o tym za chwilę. Co na temat rywala miał do powiedzenia lider naszej reprezentacji?

Nie boimy się Amerykanów. Jesteśmy na tyle mocnym zespołem, żeby ich pokonać – Michał Kubiak

Facet ma rację. Są w świetniej dyspozycji. Ciekawe tylko czy fizycznie udźwigną końcówkę tego turnieju. Bądź co bądź grają trzeci mecz z rzędu na turnieju, który trwa już 3 tygodnie. Jeśli jesteście ciekawi szczegółowych statystyk to znajdziecie je w tym miejscu.

Akademicka siatkówka przy pełnych trybunach

…tak skwitował spotkanie Brazylia kontra USA jeden z komentatorów Polsatu Sport. Według danych FIVB na spotkaniu było 11500 kibiców. Trener John Speraw wpuścił na plac drugi „garnitur”, bowiem awans przed meczem miał zapewniony. Nawet przez moment nie myślał o zrobieniu zmiany. Podobnie zagrała Brazylia. Na boisku zobaczyliśmy m.in. przyjmujących Kadu, znanego z Zaksy Lucasa Loha, środkowych Isaca i Edera. Brazylia od początku dominowała dzięki świetnej dyspozycji doświadczonego atakujacego Evandro, który zdobył 19 punktów. 

Nie wiem jak Wam, mi się marzy powtórka finału sprzed 4 lat. Polska i Brazylia. Oczywiście ze scenariuszem, w którym wygrywamy. Do zobaczenia. 

Please follow and like us:
Posted in Siatkówka halowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.